Dzielę się moim doświadczeniem, aby inni nie wpadli w tę samą pułapkę.
Kupiłem parę butów Asics Kayano 14 od sprzedawcy @melania_shop75.
Po zaledwie jednym dniu normalnego użytkowania podeszwa całkowicie się zerwała. Wada nie była widoczna przy dostawie, ani żadne elementy wskazujące na to, że buty mogą być podróbkami.
Zgłosiłem problem do Vinted, ale platforma absolutnie nic nie zrobiła:
-brak uwzględnienia wady,
-brak ludzkiej weryfikacji,
-brak działań przeciwko sprzedawcy,
-tylko chatboty, które powtarzają tę samą odpowiedź.
Podsumowując: Vinted jest bezużyteczne w przypadku wadliwego lub podrobionego artykułu i nie chroni kupujących w takich sytuacjach.
Publikuję tę wiadomość, aby inni użytkownicy byli świadomi i unikali zakupu u tego sprzedawcy.
W rzeczywistości, po zatwierdzeniu « Wszystko w porządku », Vinted nie ponosi już odpowiedzialności za sprzedaż.
Za każdym razem, gdy miałem do czynienia z podróbkami, czy to koszulkami polo, t-shirtami czy sneakersami, Vinted zawsze mi zwracał pieniądze. Dostarczyłem zdjęcia i wyjaśnienia, a wszystko przebiegło bardzo szybko.
Cześć - sprzedawczyni niekoniecznie jest nieuczciwa. Zdarzyło mi się z dużą marką, że buty były w idealnym stanie, ale po założeniu podeszwy zaczęły się rozpadać.
Skontaktowałem się z marką, która odpowiedziała mi, że te artykuły były przechowywane zbyt długo i nie zaprzeczyła problemu. Teraz, jeśli kupuję buty, zawsze proszę sprzedawcę, aby zginał podeszwę we wszystkie strony przed zakupem.
Moja pierwsza sprzedawczyni była bardzo uczciwa i niczego nie kwestionowała. Drugi zakup został anulowany przez sprzedawcę, który musiał zdać sobie sprawę z problemu i wycofał przedmiot ze sprzedaży.
Platformy takie jak Vinted (lub LBC, eBay lub inne podobne) mają status podmiotu świadczącego usługi hostingowe — łączą osoby prywatne i nie ponoszą odpowiedzialności za sprzedawane przedmioty, więc prawnie nie muszą nic robić. Sprzedawca ponosi odpowiedzialność, ale jako osoba prywatna nie podlega takim samym obowiązkom jak profesjonalista: mówiąc prościej, brak gwarancji prawnej, brak obsługi posprzedażnej, brak możliwości odwołania. Nie można mieć wszystkiego.
W przypadku stron internetowych jedyną rzeczą, która je pośrednio poddaje, jest zaufanie użytkowników.
Dlatego to kupujący musi być czujny. I właśnie tutaj sprzedaż internetowa pokazuje swoje ograniczenia — nie widzimy przedmiotu na żywo, polegamy na zdjęciach i opisie, które mogą być mylące.
Te strony opierają się wyłącznie na zaufaniu, i pomimo wszystkiego, co można usłyszeć, nie odzwierciedla to rzeczywistości, która polega na tym, że zdecydowana większość transakcji przebiega pomyślnie, a ludzie w większości są uczciwi.
A w takich przypadkach można usłyszeć, że kłamiesz, ponieważ nic nie dowodzi, że kupujący był winny (ponieważ zdarzają się również ze strony kupujących ludzie, którzy kupują od ciebie ten sam przedmiot, co ich własny, który jest uszkodzony, zepsuty, podarty lub cokolwiek innego).
Dziękujemy za Twoje uwagi.
Weryfikacja artykułu nie była dostępna dla tych sneakersów. Nie miałem więc technicznej możliwości sprawdzenia autentyczności przed otrzymaniem, a mój syn uznał je za akceptowalne na pierwszy rzut oka — trudno zrobić coś innego niż kliknąć „OK” w takich okolicunkach. Nie jesteśmy ekspertami zdolnymi do rozpoznania podróbki gołym okiem.
Z drugiej strony, para autentycznych Asicsów — nosi kilka modeli — nie rozpada się w jeden dzień. Natychmiastowe zniszczenie, w połączeniu z odpowiedzią sprzedawcy „Przepraszam, ale używanie wkładki nie zależy ode mnie”, obiektywnie wzmacnia hipotezę o podrabianym produkcie. Ten rodzaj odpowiedzi nie pozostawia wątpliwości.
Problem znacznie wykracza poza ten pojedynczy przypadek.
Ta litewska firma „technologiczna” stworzyła środowisko, w którym platforma staje się prawdziwym rezerwuarem podróbek, jednocześnie zwalniając się z wszelkiej odpowiedzialności:
– brak wsparcia ludzkiego,
– tylko chatboty,
– brak rzeczywistego procesu reklamacyjnego,
– system zaprojektowany tak, aby zablokować wszelkie możliwości odwołania, gdy tylko kliknie się „Wszystko OK”.
Takie działanie jest ewidentnie sprzeczne z duchem ochrony konsumentów w większości krajów europejskich. Ścieżka reklamacyjna jest nieistniejąca, nieprzejrzysta i szczerze mówiąc, kafkowska.