Spór o rozmiar, chociaż wszystko jest wskazane w ogłoszeniu

Cześć,

Sprzedaję spodnie w paski za 5 €. Kupiująca pyta, czy mają elastan, więc wysyłam jej informacje (mimo że na zdjęciu ogłoszenia była już widoczna metka z rozmiarem i składem). Widzi ona 6% elastanu (spandeksu) i odpowiadam jej, że tak, jest elastan i jest to rozmiar XL.

Kupiująca otrzymuje przedmiot, ale twierdzi, że jest za duży i jej nie pasuje… Nie odpowiadam, ponieważ wszystko zostało sprawdzone przed zakupem.

Dzień później otwiera spór o zły rozmiar i dodaje kwestię materiału.

Wybrała „zły rozmiar”, ale zdjęcie, które sama dołączyła do swojej prośby, wyraźnie pokazuje metkę XL. Jest to dokładnie ten sam rozmiar, który był podany w moim ogłoszeniu.

Zdjęcie, które dostarcza, potwierdza zatem, że rozmiar spodni odpowiada podanemu w ogłoszeniu.

Podobnie twierdzi, że materiał nie jest z elastanu, chociaż to samo zdjęcie wskazuje 6% spandeksu, co odpowiada elastanowi.

Wyraźnie zapytała mnie, czy jest elastan, a ja przesłałem jej zdjęcie tej samej metki, zanim kupiła przedmiot. Kupiła więc, wiedząc o tym.

Dziś złożyłam sprzeciw wobec sporu w obsłudze klienta i odpowiedziałam w rozmowie, że podany rozmiar odpowiada wysłanemu rozmiarowi, przypominam jej o wcześniejszych wymianach zdań dotyczących materiału i wskazuję również, że fakt, iż spodnie jej nie pasują, nie jest podstawą do sporu. Zauważam również, że wybrała zwrot pieniędzy bez zwrotu… Ponownie dołączam zrzuty ekranu z naszych wymian zdań i zdjęcie rozmiaru.

Mam nadzieję, że Vinted zdecyduje na moją korzyść. Ale kiedy mamy do czynienia z tego typu osobami, jako prywatny sprzedawca na Vinted czujemy się bezradni.

Cześć,
Miałem już taką sytuację i Vinted orzekł na moją korzyść, ponieważ metka faktycznie pokazywała rozmiar podany w ogłoszeniu i była dobrze widoczna na zdjęciach (a na dodatek podałem wymiary w ogłoszeniu).
Jeśli poświęcimy czas na opisanie przedmiotu, wykonanie pomiarów, zdjęć metek z rozmiarem i składem itp., nie możemy być pociągani do odpowiedzialności za to, że przedmiot nie pasuje kupującej…

2 polubienia

A to wszystko za 5 euro? :roll_eyes:

Możesz jej odpowiedzieć, że może to odesłać.
Zapłaci za zwroty (które wyniosą 75% ceny zakupu)
I zmarnuje pieniądze na marne… (niech jej będzie…) nie wspominając o czasie, który straci na dotarcie do punktu odbioru.
Wszystko to za spodnie za 5 euro… Szczerze.

Te, które kupują poniżej 15 euro i zadają pytania, są często najbardziej irytujące.

Już kiedy zaczyna ci zadawać pytania, podczas gdy odpowiedź jest w opisie… rozumiesz wszystko, „trafiasz na irytującą osobę” … z szansami, że nie będzie zadowolona po otrzymaniu produktu… (dowód)
Osobiście staram się, w miarę możliwości, omijać takie osoby…
Produkt poniżej 15 euro - zadaje pytanie, które znajduje się na zdjęciach lub w opisie (Całkowite pominięcie!)

3 polubienia

Mądra i rozsądna rada. I piszemy: Nie podlega negocjacjom. To kolejny dobry powód, by nie odpowiadać. Po pewnym czasie ludzie sami się dostosowują, z wyjątkiem kilku nieprzejednanych.

1 polubienie

Tak, nawet pomijając kwestię ceny, ci, którzy zadają pytania, mimo że odpowiedź jest w opisie, a czasem także na zdjęciach, często i tak nic nie kupują

Tak, faktycznie, są to przypadki, które możemy napotkać na Vinted, a których niekoniecznie spotykamy na innych platformach.
Przynajmniej jest to moje osobiste spostrzeżenie.
Kolejna dziwność związana z częstotliwością odwiedzin tej platformy… Zadajemy pytania, na które odpowiedzi często znajdują się w opisie lub na zdjęciach, składamy nawet czasem oferty, a potem całkowite zniknięcie.
Przeszły tam zielone ludziki…

To jest syndrom Instagrama. Jedno zdjęcie i przewijanie. Co więcej, czytanie jest problemem dla wielu ludzi… Ale oni potrafią liczyć. Myślę, że strona główna Vinted działa w ten sposób: kliknij zdjęcie 1 polubienie zdjęcie 1 otwarcie zdjęcia 1 bezpośrednio na przycisku „złóż ofertę”. Najpierw ciągniesz, potem ewentualnie rozmawiasz. Ponieważ to uzależnia, generuje bezmyślne i hipnotyczne zachowania. Pewna pani napisała mi wczoraj: „jestem uzależniona”

1 polubienie