Zgadzam się z ogólną opinią i tak naprawdę nie ma tu o czym dyskutować, ponieważ jest to zabronione w Regulaminie Sprzedaży.
Od tego momentu sprzedający jest winny.
Ale szczerze mówiąc, nie rozumiem, jak tego typu ogłoszenia nadal działają. Jako kupujący jestem zirytowany, widząc świetną cenę, a potem okazuje się, że oferta jest niepełna.
Vinted zostało stworzone z myślą o przewijaniu i impulsywnych zakupach, świetne zdjęcie + świetna cena = zakup.
Umieszczenie zdjęcia, które nie odpowiada opisowi oferty, jest jak wprowadzająca w błąd reklama. Osobiście mam ochotę uciekać.
I po co, mam ochotę powiedzieć, że można tego żałować, ale żyjemy w świecie, w którym rzeczy nie spadają z nieba (przynajmniej większość), więc tak, sprzedawanie na platformach wymaga odrobiny wysiłku.
3 polubienia
Co więcej, jeśli chcemy sprzedawać w pakiecie, funkcja Vinted jest pod tym względem bez zarzutu. Osobiście, kiedy kupuję tanią książkę (kilka euro), zawsze sprawdzam sklep sprzedawcy, aby ewentualnie dołączyć do niego jedną lub więcej innych interesujących mnie książek, co ogranicza koszty wysyłki.
Tak. Nawet nie wkładając najmniejszego wysiłku, myśląc, że wszystko samo przyjdzie. Tylko i wyłącznie dla pieniędzy.
To właśnie mnie martwi u tych wszystkich sprzedawców i youtuberów: trzeba skalować, ja zarabiam tyle i tyle K miesięcznie, a ja jestem w Dubaju, a ja mam lokal o powierzchni x mkw. A ja tu i a ja tam. Nie ma żadnego celu, poza pieniędzmi. Pieniądze nie powinny być motorem napędowym, pieniądze są konsekwencją.
Zacząłem sprzedawać online z przekonania i nadal tak jest, mam filozofię życia, wiem, dlaczego sprzedaję to, co sprzedaję, pieniądze są sprawą drugorzędną. To mój sposób na zrobienie czegoś od siebie.
Jest idea, marka, przekonania, dlatego przetrwałem próbę czasu, podczas gdy większość zbankrutowała lub zmieniła drogę przy pierwszej lepszej trudności.
Dlatego ci, którzy nawet nie chcą się fatygować, by napisać ogłoszenie i uszanować klienta… to mnie przerasta.
Przypomina mi to środowisko kolekcjonerów, w którym kiedyś byłem. W tamtym czasie kupowałem dużo podczas wyprzedaży i brałem podwójne egzemplarze, żeby ewentualnie coś wymienić, a trochę sprzedawałem, żeby to sfinansować (można nawet powiedzieć, że to był punkt wyjścia). A naprzeciwko miałem ludzi, którzy mi tłumaczyli, że nie chce im się wstawać na otwarcie, jechać tam samochodem itp. … ale za to chętnie skorzystaliby z mojej pomocy i żeby im wysłać rzeczy, które znalazłem po kosztach, oczywiście). No cóż, w pewnym momencie miałem tego dość, jasne jest, że przywoziłem kartony niesamowitych rzeczy, ale za to wstawałem o 6 rano, robiłem setki kilometrów w ciągu 2 dni, ustaliłem trasę po regionie, gdzie w końcu wypatrzyłem półki z kulturą w zapomnianych Leclercach itp. … krótko mówiąc, wkładałem wysiłek, żeby to wszystko zdobyć.
2 polubienia