Kupujący musi zapłacić za zwrot!

Właśnie odkryłem to forum i właśnie odkryłem oszukujące kupujące! Niewiarygodne

W zasadzie nie ma odwołania dla nikogo, jeśli dobrze rozumiem. Ja jako kupujący muszę zapłacić za koszty zwrotu, mimo że przedmiot nie odpowiada zdjęciu. Kolor bardzo się różni

Płacimy za opłaty ochronne, które wcale nie chronią!
Chciałem sprzedawać droższe przedmioty, ale odkąd przeczytałem wszystkie te wiadomości na tym forum.

Wrócę raczej do le bon coin i odbioru osobistego :+1:

Co za rozczarowanie!!

Koszty zwrotu zawsze ponosi kupujący, nawet jeśli teoretycznie sprzedawca może zdecydować inaczej. Zniechęca to do sporów o kilka euro.

1 polubienie

Dzień dobry @Sylviee
Ochrona kupującego istnieje, ponieważ jeśli artykuł nie odpowiada temu, co zamówiłaś, możesz otworzyć „spor” klikając przycisk „Nie, mam problem”.
Poprosimy Cię o opisanie sytuacji i przesłanie zdjęć pokazujących napotkany problem.
Jeśli artykuł, który otrzymałaś, absolutnie nie ma ogłoszonego koloru, możesz go zwrócić (na swój koszt, to prawda, ale dzieje się tak w większości przypadków).
I otrzymasz zwrot pieniędzy…
Uważaj jednak na odcień koloru, ponieważ zdjęcie może czasami pokazywać złamaną biel, podczas gdy jest ona jasnoróżowa (na przykład, w zależności od jasności).

Zawsze poświęć czas na dokładne przeczytanie opisu, często podany jest kolor artykułu.
Dokładnie obejrzyj również zdjęcia, aby upewnić się, że odpowiadają Twoim oczekiwaniom przed złożeniem zamówienia.
Jeśli ogłoszenie nie zawiera opisu lub zawiera go niewiele, zdecydowanie zaleca się przejście dalej i nie kupowanie przedmiotu. Podobnie, jeśli są tylko jedno lub dwa zdjęcia.
Masz również możliwość zadawania pytań sprzedawcom. Nie tylko uzyskasz odpowiedzi na swoje pytania, ale także będziesz w stanie ocenić skuteczność sprzedawcy.

Nie ma tylko oszustów na platformach, ale oni istnieją jak wszędzie.
Większość sprzedawców jest jednak bardzo uczciwa i oferuje artykuły po niskich (lub interesujących) cenach.
Jest pewne, że jeśli kupisz przedmiot, który jest 10 razy tańszy niż jego wartość, jest możliwe, że pojawią się wady lub kolor nie będzie zupełnie oryginalny (nie zapominajmy, że są to rzeczy używane).

Ostatnia mała rada, poleciłbym skierowanie się w stronę ogłoszeń profesjonalistów.
Będziesz mieć prawie 100% pewności, że ogłoszenie odpowiada oferowanemu artykułowi i że usługa będzie na odpowiednim poziomie.

Dobrego dnia…

1 polubienie

Dziękuję za wiadomości :+1:

Na zdjęciach w ofercie góra jest ciemnoszara, a ja dostałem białą górę w szare paski!!

Co daje jasnoszarą górę. Zgadzam się, że jest coś z jasnością, ale dobrze byłoby sprawdzić te zdjęcia WCZEŚNIEJ!

I nie uważam za normalne, żeby to kupujący musiał cierpieć :confused:

Dobrze, że to nieprawda, albo przynajmniej zależy to od kategorii :slight_smile:

Moje ogłoszenia zazwyczaj nie zawierają opisu poza hasztagami :). I rzadko kiedy dodaję więcej niż jedno zdjęcie, chyba że jest to konieczne, aby wskazać wadę.

W moich kategoriach dóbr kultury jest to norma. Sprzedawcy przedmiotów używanych, tacy jak Momox, podobnie jak wszyscy na Amazonie, nawet nie umieszczają „prawdziwego” zdjęcia przedmiotu na swoich ogłoszeniach, a jedynie obrazek dostarczony przez wydawcę.

Kiedy mam kupujących, którzy chcą więcej zdjęć, zawsze odmawiam. Jeśli chodzi na przykład o listę utworów na płycie CD lub tylną okładkę książki, Google lub sztuczna inteligencja udzielą im odpowiedzi lepiej niż ja. Jeśli z powodu słabości dostarczę tę informację, sprzedaż nigdy się nie finalizuje. Jestem zatem przekonany, że nie tracę żadnej lub prawie żadnej sprzedaży, odmawiając odpowiedzi prostym ciekawskim.

W zeszłym roku kupiłem przedmiot, który okazał się groteszową podróbką z serwisów takich jak Temu, Alibaba. Nie udało mi się wygrać sprawy i musiałem zapłacić za zwrot. Potwierdzam, że ochrona kupującego jest bezużyteczna. Nigdy więcej nie kupowałem na Vinted po tym incydencie.

Dzień dobry @Faune
Mówiłem oczywiście o kategorii „Odzież” w pierwszej kolejności, a nawet w kategorii „Książka” moja żona nigdy nie kupuje, jeśli nie ma jednego lub dwóch zdjęć przedstawiających wnętrze książki, żeby zobaczyć mniej więcej stan stron i czy nie było zakreślaczy lub czy niektóre części nie są podkreślone.
Zdarzyło jej się to i jest to bardzo nieprzyjemne (cóż, jak jej powiedziałem, „jeśli to okazja warta zachodu, nie narzekaj, wystawimy ją ponownie na sprzedaż”)

Jak ona sobie radzi, jeśli kupuje w Momox i podobnych serwisach…?

Super proste… ona nie kupuje :grinning_face_with_smiling_eyes:
Kiedy kupujesz książkę (którą odkrywasz) u księgarza… albo na pchlim targu… Bierzesz ją, nie zaglądając do środka wcześniej? Czy ją przeglądasz?
Potem rozumiem, że jeśli chodzi o znaną książkę, to patrzysz tylko na cenę i zdjęcie okładki wystarczy…

1 polubienie

Kiedy kupuję nową książkę, nie, nie przekartkowuję jej. Patrzę głównie na tytuł i autora.
Są nawet tacy, którzy kupują dwie nowe komiksy – jedną do czytania, drugą, której nigdy nie otworzą, by usłyszeć „trzask” grzbietu przy pierwszym otwarciu…
Ogólnie rzecz biorąc, nie sprzedałbym tyle książek, gdyby konieczne było robienie mnóstwa zdjęć. Robiłem tak na samym początku, zanim zdałem sobie sprawę, że to strata czasu. Jeśli kupujący potrzebuje mnóstwa zdjęć do książki za kilka euro, problem nie leży po mojej stronie…

Myślę, że to jest jak w mojej dziedzinie zabawek/figurek, wszystko zależy od tego, czy zwracasz się do kolekcjonera, czy do konsumenta. Osobiście wolę robić zdjęcia ze wszystkich stron, to zapobiega problemom.

Dostałem tam skargę z tego powodu:

konkretnie to jest 1 mm

Ale na zdjęciu tego nie było widać i kiedy dostałem paczkę, też tego nie było widać:

więc jeśli chodzi o fetyszystów, to też nie jestem najgorszy :sweat_smile:

2 polubienia

Moje przekonanie, choć być może błędne lub nie w 100% przypadków, jest takie, że ludzie, którzy chcą zdjęcie jednej lub dwóch stron książki, nie wiedzą, czego szukają. Ich „chęć zakupu” jest niska. Tracimy więc czas na ich zadowalanie.

Kolekcjonerzy mogą zadawać konkretne pytania, na przykład chcąc poznać datę druku. Ale nawet w takim przypadku zdjęcie nie jest konieczne, wystarczy odpowiedzieć tekstem.

A poza tym, kolekcjoner, który widzi coś, co go interesuje za kilka euro, raczej spieszy się z zakupem, obawiając się, że inny kolekcjoner go uprzedzi. Dopiero gdy jest to większy wydatek, na przykład książka za 100 euro, poświęca czas na zadawanie pytań.

W takim razie mamy innych kolekcjonerów. Trzeba powiedzieć, że w przypadku tego, co sprzedaję, często najważniejsze jest pudełko, ponieważ przez większość czasu go nie otworzą.

W moich kategoriach kolekcjonerzy nie chcą się przyznać do tego, że nimi są. Być może dlatego, że wiedzą, iż to przekreśla wszelkie nadzieje na obniżkę cen.
Wśród tych nielicznych, którzy mi wyjaśnili, że są kolekcjonerami, miałem kolekcjonera serii „Que sais-je?” i innego kolekcjonera Spice Girls (wszystkie przedmioty związane z Spice Girls). Zapytałem go, którą z Spice Girls woli, a on udzielił mi odpowiedzi, która ostatecznie była najbardziej oczekiwana: „ale ja kocham je wszystkie”.