Dzień D dla...

Czasami zdarzają się dni, które zaczynają się tak, jak dzisiaj, był mój dzień J, kompilacja problemów, zwroty, brak potwierdzenia depozytu, 2 paczki zagubione w naturze, wariatka, która doprowadza mnie do szału, ale doprowadza mnie do szału przez kombinezon za 5 euro! a tak naprawdę ona nie zrozumiała, że kombinezon to szorty i wysyła mi całe strony A4. Zatrzymuję ją i mówię jej, żeby zgłosiła szkodę, a ja natychmiast zwrócę pieniądze i ona może zatrzymać przedmiot… nie, nie, Karen postanowiła, że dzisiaj będzie wkurzać planetę, zaczynając ode mnie, kontynuuje wiadomościami. Puściły mi nerwy i zamówiłem 4 artykuły z jej katalogów, możecie sobie wyobrazić, co będzie dalej. Będę ją wkurzać do czerwca!!! Mam dość WARIATEK! Ale naprawdę mam dość !!!

5 polubień

:rofl: :speak_no_evil_monkey: przepraszam @AtelierV! Nie śmieję się, tylko się śmieję!! :zany_face::sweat_smile: Dzień też miałam kiepski wczoraj z perwersyjną klasyką, która złożyła mi ofertę 20 € na przedmiot za 26 €, odmówiłam, więc złożyła mi ofertę 18 :face_with_symbols_on_mouth: Albo testerka, ta która składa ofertę, którą akceptuję i składa jeszcze niższą ofertę, na wypadek… zwrot Vinted Go, który jest w drodze od 3 tygodni, wiedząc, że tyle samo czasu zajęło mu dotarcie do kupującej :roll_eyes:
Zdarzyło mi się złożyć ofertę -40% na przedmiot od Vintie, która właśnie zrobiła mi to samo… od razu mniej przyjemne, gdy jest na ich szafie lol
Trzeba zachować spokój :ok_hand:t3: ale każdego dnia zadaję sobie to samo pytanie „ludzie są naprawdę dziwni”
To już weekend! Miłej sprzedaży wszystkim :wink:

4 polubienia

kiedy jestem « graczem », przyjmuję ofertę i usuwam przedmiot tuż za nim, tak aby mieli adrenalinę z dokonania najlepszej oferty dnia kilka sekund wcześniej

10 polubień

:joy::rofl: Uwielbiam ten pomysł! Dzięki :folded_hands:t4:

1 polubienie

Świetnie! Zanotuję :grin:

1 polubienie

Nie tylko ja tak robię :joy:: , a kiedy ktoś mi mówi: artykuł już niedostępny? uwielbiam rzucać tym zdaniem :backhand_index_pointing_right:t3:jest sprzedany
Bardzo rzadko zdarza się, żeby ktoś kupił, nie obniżając ceny o połowę, trzeba naprawdę być bardzo zeeeeeeeen

2 polubienia

Cześć, odwagi, jasne, że na Vinted często trzeba się trzymać… uprzejmość i szacunek stają się rzadkością (dzień dobry lub dziękuję po zaakceptowaniu oferty, ludzie, którzy nie fatygują się potwierdzić po otrzymaniu przedmiotu, ci, którzy zadają tysiąc pytań, chociaż odpowiedź znajduje się w opisie przedmiotu (wymiary, kolor, dodatkowe zdjęcia pod kątem 36 stopni, orientacja południowo-wschodnia… i myślisz, że pasowałoby mi???), i którzy nie odbierają paczki, nie wspominając o absurdalnych ofertach, które pozwalają sobie na obraźliwe uwagi, jeśli odmówimy, i którzy mają wyższe ceny w swojej szafie, a jest jeszcze super top irytujących…

Sprawdzam oceny Vinties, gdy otrzymam powiadomienie o ulubionych, a jeśli widzę oceny, które podejrzewam o chorobę psychiczną, od razu blokuję. Ale niestety nie zawsze można ich uniknąć :roll_eyes:

3 polubienia

ahaaha nie mogłem się powstrzymać od śmiechu, takie prawdziwe!
albo pytania typu piąty wymiar, uwaga, wchodzimy w dziedzinę zjawisk nadprzyrodzonych:
„Czy możesz podać mi wymiar dresów na wysokości kolan, ponieważ jestem bardzo wysoka”
Ja, próbując obliczyć wpływ siły napędowej x retencję wody / cykl hormonalny + obrót księżyca podczas rozmnażania świstaków: gotowe! Dresy będą ci idealnie pasować!

  • Czy myślisz, że się skurczy?
  • … Ś.P.
2 polubienia

Sprzedaję na platformach od 2004 roku, uspokajam, tak było zawsze, to nie jest specyficzne dla Vinted. Każda działalność zawodowa ma swoje wady. i to prawda, że to strasznie denerwujące!!!

1 polubienie

wiem, dziękuję, sprzedaję na eBayu od 2003 roku, pierwszy D2C w 2000 roku, pierwsze konto Amazon Seller w 2006 roku. Vinted to dla mnie tylko mały biznes

Rozumiem. I nigdy się do tego nie przyzwyczaiłeś przez ten czas?

Nie ma to nic wspólnego. Jestem człowiekiem. Masz zły dzień, problemy ze stanami magazynowymi księgowymi i dostajesz 3-4 wiadomości gówna i tyle. Ale szybko przechodzę do rzeczy, zajęło mi chwilę, aby naprawdę oderwać się od złośliwości, nieuczciwości i głupoty, które nas otaczają. I to przyspiesza dziesięciokrotnie, ludzie stają się naprawdę, naprawdę bardzo głupi.

3 polubienia

A Vinted jest tam „coś ekstra” :sweat_smile:
Ja też korzystam z platform od 20 lat (choć ostatnio jako profesjonalista) i Vinted jest jednak inne, czuć, że dobrze przejęło klientów z wyprzedaży garażowych. Nie mówię, że u innych nic nie ma, ale jest jednak mniej intensywnie.

2 polubienia

Rozumiem cię, czasami też mam ochotę wszystko rzucić i wysłać ich…
Dla mnie różnica polega na natychmiastowych wiadomościach, wcześniej był to e-mail, pisanie zajmowało czas, ludzie czekali na odpowiedzi, które następowały po 1-2 dniach.
Teraz to rozmowa na żywo.
Druga różnica to negocjacje, prawie nie istniały wcześniej, teraz bezpośrednie oferty, bez żadnego przywitania.
Jest mało ludzi, którzy robią wyprzedaże garażowe, zwłaszcza takich, którzy grzebią, robię to od 25 lat. :slight_smile:

1 polubienie

Zgadzam się z Tobą w stu procentach! Negocjacje były bardzo sprawiedliwe, nawet na eBayu ludzie prawie nigdy nie prosili o „cenę”. Głównym problemem był często wysyłka. W rzeczywistości dziś ludzie mają kulturę natychmiastowości: wszystko, natychmiast, taniej, a nawet za darmo, z mniejszą ilością uprzejmości.
Handel elektroniczny był zupełnie inny, nigdy nie pomyślałbym, że pewnego dnia będę mówić jak „staruch” o handlu elektronicznym :joy:
Jest też zdecydowanie zjawisko nasycenia rynku, ludzie są bombardowani ofertami zewsząd. W przypadku ubrań rynek jest niezwykle nasycony, to oczywiste. Widzę to trochę mniej w przypadku akcesoriów modowych, gdzie wciąż istnieją pewne nisze.

dobrze powiedziane i bardzo trafne tak

Ależ te oferty są szalone. Tym bardziej, że z kontami profesjonalnymi trudno mi zrozumieć optymizm niektórych. Najlepsze są te osoby, które biorą mnie za hurtownię, żeby się zaopatrzyć i odsprzedawać. Innym razem jedna z nich pytała mnie o 60% zniżki na nową figurkę, mimo że sprzedawała ją już na swoim Vinted jako używaną, i była ona droższa niż u mnie (chociaż u mnie była nowa). Ta mnie rozbroiła.

1 polubienie

Pojawiło się też sporo dobrze nagłaśnianych w mediach społecznościowych „bańek”: na przykład dropshipping, kiedyś mnie to bawiło, mój sklep od dawna był połączony bezpośrednio z alibabą dla niektórych artykułów, a ludzie zrobili z tego fenomen. Rezultat: w większości przypadków brak wartości dodanej, ostatecznie produkty o bardzo niskiej marży i szybka konkurencja ze strony dużych graczy, jeśli kupisz 50 albo nawet 500 sztuk, nigdy nie będziesz w stanie konkurować z dużymi producentami kupującymi kontenerami.
Media społecznościowe stały się zarówno dźwignią marketingową, jak i pierwszym źródłem, które wywołało eksplozję konkurencji. Ludzie ze swoimi poplamionymi / wypranymi / rozciągniętymi swetrami Ralph Lauren sprzedawanymi po 49/59 euro, czasem więcej… to żart, to się nie utrzyma. 5 lat temu tak, teraz jest ich 5000 sprzedających ten sam towar, więc spalają swoje marże, obniżając ceny, kupując reklamy i ciągle boostując.
Podziwiam jednak „prawdziwe” spryciary… to nie jest pejoratywne. Mam na myśli konto na Vinted (którego oczywiście nie podam) sprzedające „aubervilliers”, czyli w skrócie towar, który normalnie sprzedajesz na targach (swetry za 4/6 euro, kardigany itp.) za 29 euro, bardzo dobrze sfotografowany, ukryte metki (to jest nowe) publikowane jako „stan bardzo dobry” z adnotacją „nigdy nie noszone”, niektóre robią HIT, nie potrzebujesz Ralpha Laurena ani Carhartta, produkt nowy, prawie bez zwrotów, bardzo ładny wygląd, prawie nieograniczony wybór, jakość jest całkiem dobra. Mam bardzo konkretny przykład i polecam stronę dla tych, którzy szukają doskonałego dostawcy: to lonca. Bardzo niezawodna turecka strona, produkty od średniej do dobrej jakości, szybka wysyłka itp. Krótko mówiąc, mają kilka modeli swetrów z warkoczem, bluz, bluz z kapturem z misiem, co bardzo, bardzo przypomina Ralpha Laurena, ale… ale to NIE jest podróbka. Bez zaskoczenia, to robi furorę: zakup w cenie około 6/9 euro w zależności od modelu, sprzedaż za 29 do 39 euro. i oferujesz kilka kolorów, i jest nowy. Zamówiłem około stu « z ciekawości » w zeszłym roku, żałuję, że nie wziąłem więcej, sprzedałem je w 3 tygodnie. (cóż, zdaję sobie sprawę, że całkowicie zboczyłem z tematu ahahah) :rofl:

Słynna marka „Boutique Parisienne” :grin:

Dropshipping to zmora. Mam konkurenta, który mi szkodzi na eBayu. Mamy wspólnego dostawcę (a właściwie on korzysta tylko z niego) i on nawet nie kupuje towaru, ale tworzy wszystkie ogłoszenia tego, co robi dostawca, wyprzedaje wszystko na maksa, ogłasza ogromne ilości (których nawet dostawca czasami nie jest w stanie dostarczyć) i ogłasza, że jest dostępne w jego europejskich magazynach w ciągu 15 dni. Z drugiej strony, dostaje sporo złych ocen, bo wysyłki są bardzo długie.

2 polubienia

Ahahaha, proszę bardzo! Dokładnie ta :joy: