Coraz częściej odrzucam szalone oferty

Witajcie wszyscy

Przypominam, że sprzedaję jako osoba prywatna, co może coś zmienić. Staram się opróżnić szafy, gdzie wszystko leżało przez dziesięciolecia, więc jest tam wszystko.

Wszystkie ostatnie oferty, które otrzymałam, to maksymalna cena (minus 40%). Zmienię sposób działania. Do tej pory proponowałam cenę, która mi odpowiadała, aby opłacało się zapakować przedmiot, wydrukować etykietę, pojechać do punktu odbioru, ale to już za wiele.

Podniosę wszystkie moje ceny. Odrzucam wiele ofert (większość poniżej 5 euro), ale może algorytm tego nie lubi i mnie ukarze!!!

Sprzedaż za 1, 2 lub 3 euro nazywa się ekonomią współdzielenia, ale czy to dobrze dla śladu węglowego??

Co o tym sądzicie?

3 polubienia

Najlepszym rozwiązaniem jest sprzedaż po wyższej cenie i ustalenie minimalnej ceny akceptacji ofert, a w przypadku produktów tanich, sprzedaż w zestawie jest dobra, ale indywidualnie trzeba uważać na cenę opakowania… (ja osobiście używam szarych kopert niepodatnych na rozerwanie / wodoodpornych, małego kartonowego pudełka, spersonalizowanej naklejki i woreczka z organzy) dokładam jakość do paczki, więc to również generuje koszty, które należy obliczyć.

Na przykład, wystawiam przedmioty za 5€ (niektóre) – cena, którą uważam za nieco wysoką, ale przynajmniej mogę zaakceptować ofertę do minimum 3€ (za przedmioty, które kosztują mnie od 0,50 do 1€).

Cześć,

Ja również mam prywatną szafę, z pierwotnym założeniem Vinted, aby sprzedawać rzeczy, których rodzina już nie potrzebuje i które mogą zostać ponownie wykorzystane przez innych. Sprzedaję więc rzeczy kupione po « normalnych » cenach i nie zarabiam, ale odzyskuję niewielką część zapłaconej pierwotnie kwoty. Nie ma więc mowy o « marży zysku » w porównaniu do przedmiotu kupionego w dużych ilościach po niskiej cenie itp.

I faktycznie staje się uciążliwe odzyskiwanie części ceny zakupu, zwłaszcza przy ofertach -40%. Robię zniżki przy zakupie zestawów, a mam też osoby, które oferują mi -40% od już obniżonej ceny (bądźmy szaleni)… od czasu do czasu zdarza się cud i mam natychmiastowy zakup bez prośby o zniżkę (tak, to jeszcze istnieje :wink:) lub sensowną ofertę, ale tendencja jest do negocjacji -40%. Przygotowuję się na najgorsze, gdy dostaję ofertę :sweat_smile: i odrzucam bez kontroferty, gdy dostaję słynne -40%, nie marnuję już czasu na te Vintedzianki. To niesamowite, bo zauważyłam, że te, które składają mi nieprzyzwoitą ofertę za przedmiot danej marki, same wystawiają go za podwójną lub nawet pięciokrotną cenę w swojej szafie :sweat_smile:, a do tego uważają cię za jelenia :sweat_smile:.

Dopóki Vinted będzie pozwalał na oferty -40%, będziemy je mieć. Jest nas miliony sprzedających na Vinted, osoby prywatne, profesjonalni sprzedawcy, intensywny dropshipping, fałszywe prywatne szafy itp… a ludzie widzieli programy, w których sprzedawcy osiągają niesamowite marże na odsprzedaży na Vinted. Popyt przewyższa podaż, a kupujący są prawdopodobnie pod wpływem tego, co zostało nagłośnione na Vinted. Nie chcą też płacić za koszty wysyłki, więc negocjują również w tej kwestii. A kiedy akceptujemy zniżkę, nie należy już oczekiwać podziękowania, to staje się wyjątkiem…

Przed Vinted i przed Covidem jeździłam na pchle targi raz lub dwa razy w roku, ale miałam dość negocjacji, nawet gdy sprzedawałam przedmiot za 1 euro :sweat_smile:. Teraz wolę dawać, i sprzedawać to, co się da, ale nie będę też spędzać czasu na Vinted za 1 euro.

Istnieje możliwość wyrażenia opinii na Vinted, mogłaby to być możliwość usunięcia tej opcji zniżki -40%… ale nie jestem pewna, czy wezmą to pod uwagę… więc zachowanie spokoju wobec tych ofert wydaje się być najlepszym rozwiązaniem (a może podniesienie ceny początkowej? ale szkoda tych, którzy nie negocjują).

Miłego dnia :cherry_blossom:

1 polubienie

Popieram pomysł o zaprzestaniu możliwości składania ofert -40%, które w dużej części kategorii są zbyt agresywne, by mogły zostać zaakceptowane. Można by to jednak skonfigurować.

Przeprowadzono badanie dotyczące 26 milionów ofert na eBay, które wykazało, że przy -10% była duża szansa, że sprzedający zaakceptuje ofertę, a -20% było mniej więcej najlepszą okazją, na jaką mógł liczyć kupujący, tzn. prawdopodobieństwo odrzucenia przez sprzedającego gwałtownie rosło powyżej -20%. Podsumowuję, ponieważ analiza liczb i krzywych wymaga pewnego wysiłku: https://www.martinschweinsberg.com/content/files/2025/03/Schweinsberg-2023-Understanding-the-first-offe.pdf

1 polubienie

Zaletą eBay była możliwość przeglądania udanych transakcji, dzięki czemu łatwo było ustalić cenę odpowiadającą realiom rynkowym. Jest to bardzo praktyczne narzędzie, które dodatkowo można połączyć z możliwością automatycznego ustawiania ofert. Obecnie jest to mniej aktualne, ponieważ wolumen sprzedaży nie pozwala już na wyciągnięcie rzeczywistych wniosków.

Od momentu, gdy cena była „realistyczna”, nie było sensu wchodzić w negocjacje (sprzedający nie zgodziłby się sprzedać przedmiotu za 6 euro, który regularnie sprzedawał się za 10 euro).

Ale cóż, jeśli ktoś pamięta złoty wiek eBay, Vinted (który pod wieloma względami jest regresją) jest mimo wszystko trudny do zaakceptowania.

2 polubienia

Angeline – całkowicie zgadzam się z twoją analizą – Tak, ja również zawsze dziwię się, widząc, że ci, którzy oferują zniżki poniżej 40%, są również sprzedawcami.

Wcale mnie to nie dziwi, to ta sama zasada co na pchlich targach, gdzie sprzedawcy, którzy krążą, gdy osoby prywatne rozpakowują swoje rzeczy przed otwarciem, a godzinę później wystawiają je na swoich stoiskach trzy razy drożej.
Komiczne robi się wtedy, gdy jeszcze próbują nam wykładać „zasadę Vinted jest taka, by negocjować” itp. … podczas gdy sami sprzedają te same przedmioty dwa razy drożej ze swoich szaf.
Raz zwróciłem uwagę jednej z nich, która proponowała mi -60%, a ona odpowiedziała, że u niej przynajmniej można negocjować, na co rzuciłem, że nawet przy maksymalnej ofercie -40% i tak jest droższa ode mnie. Zastanawiam się jednak, jak ci ludzie coś sprzedają.

1 polubienie

Istnieje również wielu sprzedawców, którzy testują najniższe możliwe zakupy, a następnie sprzedają je znacznie drożej.

Tak, ludzie nie mają wyczucia. Ta, która negocjuje 40% zniżki na przedmiot, który sprzedaję za 15 euro, podczas gdy ona sprzedaje przedmioty tej samej marki za 65 euro w swojej garderobie, prawdopodobnie nadal wierzy w Świętego Mikołaja :rofl:.

Podoba mi się też ta, która negocjuje słynne 40% zniżki na zestaw, podczas gdy zniżki są już zastosowane, i która niemal oburza się, że odrzucam jej DOSKONAŁĄ ofertę (dosłownie)… Na szczęście mam co jeść w lodówce :grinning_face_with_smiling_eyes:.

Nie próbują mnie szantażować. Ale będąc profesjonalistą, widok ludzi pojawiających się w mojej szafie, aby zaoferować mi -60% w wyraźnym celu odsprzedaży później w ich własnej szafie, trudno mi zrozumieć ich podejście, chociaż podziwiam ich optymizm.

1 polubienie

Tego nie rozumiem, dlaczego poświęcasz tyle czasu, energii, myśli, analiz na coś, co absolutnie do niczego ci się nie przydaje?

1 polubienie

[quote=« anon90966608, post:11, topic:3090 »]nie rozumiem, dlaczego wkładasz tyle czasu, energii, myśli, analiz w coś, co absolutnie nic Ci nie daje?
[/quote]
cześć - nie, to nic nie daje. Nazywa się to wymianą zdań z moimi „przyjaciółmi” sprzedawcami, to wszystko.

1 polubienie

Dobrze, ale posty krążą prawie tylko wokół tego. Oferty, temperatura sprzedaży spadła, paczki nie docierają.

Dlaczego nie otworzyć pozytywnego posta? Na przykład o wszystkich wskazówkach, metodach sprzedaży, protokole, psychologii sprzedaży? itp.

Tak — liczymy na Ciebie, że otworzysz pozytywny post, ale dobrze wiesz, że nigdy nie mówimy o pociągach, które przyjeżdżają na czas.

3 polubienia

O ile mi wiadomo, Vinted nie karze Cię za odrzucanie wszystkich ofert. Ja systematycznie je odrzucam i często zostawiam wiadomość z wyjaśnieniem powodu. Algorytm Vinted faworyzuje zaangażowanie, więc pozostawienie wiadomości lub złożenie kontroferty jest dobrze widziane.

1 polubienie

I dlatego niewielu się udaje. Patrzenie na to, co nie działa, zamiast na to, co działa.

Handel, a tym bardziej prowadzenie biznesu, to specyficzny sposób myślenia.

Sukces to sposób myślenia: patrzenie na to, co działa, i przyjmowanie tego, poprzez kopiowanie, modyfikowanie, inspirowanie się tym, co działa. To sposób myślenia osoby, która będzie otwarta. Jeśli jedni odnoszą sukcesy, a inni nie, oznacza to, że system, w którym działamy, może działać, a część porażki nie jest związana z systemem. (Klienci, biurokracja, strona internetowa, koniunktura, wojna, pogoda, mrówki i Święty Mikołaj)

Inny sposób myślenia, który zalewa sieci, telewizję itp.: wszystko idzie źle. Wskazywanie każdego szczegółu, który nie działa, branie przykładów, które są sprzeczne z rzeczywistością.

Nie do mnie należy rozpoczęcie tego wątku, ale do Was, abyście wysilili się, szukali, wymieniali się poglądami, patrzyli na tych, którzy zarabiają 5, 10, 15, 20 tysięcy miesięcznie, bo tacy są. Możecie też pozostać w swoim nastawieniu do narzekania.
Istnieje lista zasad, których należy przestrzegać, aby sprzedawać na Vinted. Podobnie jak istnieje lista, której należy przestrzegać, aby sprzedawać na innej stronie, lub w życiu, każda branża jest inna i wszystkie różnią się od siebie. To właśnie tego typu wątki należy rozpoczynać.

Vinted jest taki sam dla wszystkich, jesteśmy równi w jego funkcjonowaniu, jest niewielka swoboda manewru. (W przeciwieństwie do wielu dziedzin, w których nie wszyscy zaczynamy z tymi samymi szansami)
Powtarzam: wszyscy są równi wobec strony. Niektórzy odnoszą sukcesy, inni nie.

Więc, co wybierasz? Ciągłe patrzenie na to, co idzie źle? Czy praca, nauka, poszukiwania, słuchanie tych, którym się udaje, aby zakwestionować swój własny sposób działania, zamiast szukać zawsze zewnętrznych przyczyn?
Jedno jest łatwe i nie wymaga żadnego wysiłku, drugie jest trudne i wymaga dużego zaangażowania pracy.

Dlatego właśnie nie mówi się o pociągach, które są na czas.

Mamy już szczęście mieć tak świetne oprogramowanie jak clemz, bez niego byłoby znacznie trudniej.

Z tym na razie, życzę powodzenia.

PS: jeśli ton będzie się utrzymywał, nie będę już przychodzić, nie ma to sensu.

@anon90966608 : Zgadzam się (pomijając wszelkie spory socjologów vs. ekonomistów…)

Pozostaje pytanie „jak” obserwować tych, którzy lepiej sprzedają. Już teraz nie potrafię określić, kto jest dobrym sprzedawcą (książek) na Vinted; tym bardziej, jak mu się to udaje.

2 polubienia

Rozumiem. Na YouTube jest już prawie wszystko. Przeczytałem dziesiątki godzin filmów; każdego wieczoru przez 2 miesiące, a przy każdym filmie łapałem pomysł, coś, co notowałem i czego próbowałem, przekładałem itp. To również zajmuje dużo czasu. Potraktowałem to jak przygotowanie do egzaminu, naukę wszystkiego od nowa, zrobienie prawie wszystkiego od nowa. (Nadal używałem starej dobrej poczty, gdzie przyklejałem znaczki, ileż to straconego czasu, nawet nie wiedziałem, co to jest drukarka termiczna.)

Może to być funkcja Vinted, ale także dobrze przemyślana organizacja, która pośrednio pozwala zaoszczędzić czas na wdrożenie składników przepisu, który działa.

Przeszedłem z 6/7 artykułów publikowanych dziennie do… znacznie więcej, i mniej się męcząc.

Przykład: sposób przechowywania. Inny: sposób robienia zdjęć, od ujęcia po sposób przechowywania przed i po. Zrobiłem sobie system zdjęć z ramami łóżek i kozłami murarskimi. Męczyłem się, ale raz zrobione, jaki zysk czasu, podczas i po, czystość zdjęć i koniec retuszu, zyskałem szalony czas. Trzeba też inwestować, nie ma sekretu. Ale to niewielkie pieniądze, nie mówimy o rundzie finansowania!

Oczywiście są kluczowe stanowiska, inne mniej. Trzeba zacząć od największych, potem stopniowo przechodzić do szczegółów, a to właśnie w szczegółach tkwią różnice. Jednym z takich szczegółów może być na przykład sposób robienia SKU. I posiadanie dobrego sprzętu. Na przykład miałem urządzenie do usuwania kulek z ubrań firmy Philips, potem kupiłem najlepsze, jaki zysk czasu i komfortu. Cóż, do książek… nie trzeba!

I na każdym etapie, a jest ich wiele, wszystko testować, potwierdzać lub unieważniać, zaczynać od nowa, potwierdzać lub nie, optymalizować. Pracowałem nad tym 3 miesiące po 15 godzin dziennie, rodzaj samokształcenia - z tą różnicą, że nie podaje się informacji, ale można je znaleźć dla tych, którzy się starają. Zastanawiałem się i popełniłem błędy.

Więc otwórz post, jest tu kilka osób, które są « dużymi » sprzedawcami (w wolumenie lub obrocie), którzy udzielą wskazówek, tak jak właśnie zrobiłem.

„Problem” (o którym pewnie dobrze wiesz) polega na tym, że niewielu jest gotowych do dzielenia się swoimi przepisami, wymieniania się dobrymi wskazówkami itp. itd. itd. … ze strachu przed stworzeniem konkurencji (chociaż myślę, że to raczej dobry znak, gdy istnieje konkurencja).
Osobiście wszystko, o czym mówisz, jest czymś, co robię, ale dzieje się to bardziej w prywatnych wiadomościach (tutaj lub gdzie indziej) z innymi sprzedawcami, gdzie panuje wzajemne zaufanie. Z niektórymi wymieniamy się nawet planami, aby się zaopatrzyć. I żałuję, że żyjemy w świecie, w którym każdy czuje się zobowiązany do ochrony siebie.

1 polubienie

Co do tego, to jestem o wiele mniej przekonany. I już to mówiłem, jeszcze na początku roku byłbym z tobą całkowicie zgodny. A potem mnie to dopadło. Chociaż teraz, po wprowadzeniu kilku zmian, mam wrażenie, że powoli odwracam sytuację.

Ale były też bardzo dziwne rzeczy. Po pierwsze, załamanie z dnia na dzień. Nawet jeśli chodziłoby tylko o sprzedaż, to brak ofert był już dziwny (a wcześniej dostawałem ich mnóstwo każdego dnia). A co więcej, załamanie to nie występowało na innych platformach. Widziałem też, jak konkurenci nadal sprzedawali, a nawet lepiej, podczas gdy ja byłem od nich daleko z przodu i nic się specjalnie nie zmieniło (ale dobrze dla nich, nic im nie mam za złe).
A potem był test konta prywatnego. Chciałbym, żeby mi wyjaśniono, jak figurka, która nie jest powszechna (i której mam zapas kilku kartonów), nie sprzedawała się przez 6 miesięcy na moim koncie Pro, podczas gdy wcześniej regularnie się sprzedawała, a w październiku, testując na koncie prywatnym, sprzedały się 4 sztuki, dziesiątki wyświetleń i polubień, gdy tylko wystawiłem ogłoszenie (podczas gdy w przypadku konta Pro było 3/4 wyświetleń), a przecież mówimy o koncie, które zaczyna od zera w porównaniu do konta Pro z obserwującymi i pewną liczbą ocen.
Są też cykle sprzedaży za granicę. Wcześniej dość regularnie sprzedawałem Włochom i Belgom, trochę Hiszpanom i Portugalczykom. A teraz sprzedaż jest raczej sporadyczna, nawet jeśli chodzi o oferty. Na przykład przez 3-4 dni sprzedaję kilka przedmiotów do danego kraju, otrzymuję oferty, a potem nagle nic przez 15 dni.

Ale żeby być pozytywnym, opowiem o czymś, co testowałem i im dalej w las, tym bardziej potwierdzam, że mogło to stanowić problem: zdjęcia. Ponieważ wystawiam na wielu platformach, używałem tych samych zdjęć wszędzie (oszczędność czasu), a na eBayu czy Rakuten zaleca się robienie zdjęć na białym tle, w zasadzie zdjęć zbliżonych do zdjęć komercyjnych typu Amazon. Więc męczyłem się z retuszowaniem wszystkiego, przenosząc je do programu, co zajmowało mi mnóstwo czasu.
A jakiś czas temu Vinted zaczął usuwać mi sporo ogłoszeń za „zdjęcia z sieci”. Dziwne, bo to naprawdę moje zdjęcia. A pobierając moje dane osobowe, zobaczyłem, że miałem dziesiątki zgłoszeń dziennie z tego powodu (ludzie naprawdę mają energię, żeby się wtrącać).
W związku z tym przetestowałem robienie kilku zdjęć, całkiem zwykłych, na drewnianym meblu z białym tłem za ścianą i odpowiednim oświetleniem. Cóż, przedmioty, które nie sprzedawały się przez miesiące, zaczęły się znowu sprzedawać. Nowe ogłoszenia z tego typu zdjęciami mają większą widoczność niż wcześniej… Nie działa to dla wszystkich przedmiotów, ale powoli trend wydaje się odwracać. Więc ogromna oszczędność czasu na zdjęciach, coraz mniej usuwanych przez Vinted i nie sprawdzałem, ale powinno to uspokoić zgłoszenia, które moim zdaniem musiały powodować u mnie sporo ograniczeń z ich weryfikacjami (nie zawsze informują, co potwierdził mi dział obsługi klienta na legalnym Vinted).

2 polubienia