Leboncoin zmieni zasady dotyczące ogłoszeń

No cóż, nie wiem, o jakich potrzebach mówią, ale na pewno nie moich :laughing:
To raczej zrobione po to, żeby sami mogli się obłowić.

A najgorsze jest to, że 50 darmowych ogłoszeń łącznie, z tego co rozumiem, to nawet nie jest abonament miesięczny.

Jeśli tak jest naprawdę, to zabije to ich system, ponieważ zwykli ludzie, którzy osiągną ten limit, nigdy nie zapłacą 3,99 euro za sprzedaż codziennych przedmiotów po niskich cenach.

Naprawdę nie rozumiem ich strategii w tym przypadku.

Robią to jak Rakuten. Tracą grunt pod nogami na rzecz Vinted, więc próbują zrekompensować straty, obciążając użytkowników większymi opłatami. Na początku może to zadziałać, na Rakuten też zrobiono to po cichu, więc trzeba było poczekać, aż zda się sobie sprawę z pułapek, ale w średnim okresie to odstraszy użytkowników. Na razie tylko eBay nie wpadł w tę pułapkę (ale mają inną międzynarodową pozycję).

Trzeba też wyjaśnić sprawę z osobami prywatnymi. Czytałem, że były też jakieś zmiany, ale nie mogę znaleźć oficjalnych informacji.

Dotyczy to tylko profesjonalistów, osoby prywatne nadal będą mogły sprzedawać tyle, ile zechcą.

Nie widzę sensu dalszej sprzedaży jako Pro bez subskrypcji. Lepiej zamknąć konto. 50 ogłoszeń to za mało, by miało to wpływ na ich algorytm. Przetestuję przez kilka miesięcy, aż wszystkie moje ogłoszenia zostaną odnowione. Zostawię najdroższe i przejrzę wszystkie moje ceny, tworząc paczki.
Jeśli do końca roku nie przyniesie to rezultatów, zamknę swoje konto Pro Leboncoin. Nie ma mowy o płaceniu za subskrypcję lub za pojedyncze wystawienie ogłoszenia powyżej 50 sztuk, oprócz 13% prowizji.
Nie mam żadnej gwarancji, że będę sprzedawać więcej, płacąc!

Wypróbuj ogłoszenia, w których łączysz kategorie przedmiotów, pozwoli Ci to wystawić na sprzedaż wiele rzeczy, pozostając przy 50 ogłoszeniach

Więc tym lepiej, ale jaki będzie sens dla profesjonalistów, by trzymać swoje konta profesjonalne w tej cenie? Myślę, że wielu założy sobie ponownie konto prywatne.

I znowu nie jest to jasne, wszystko jest niejasne bez dokładnych informacji. Osobiście nie daje mi to zaufania, poza tym LBC stanowi dla mnie mniej niż 10% moich sprzedaży, więc poczekam i zobaczę..

LBC zostało przejęte przez amerykański fundusz emerytalny. ich komunikacja to nowomowa.

Oczyścili stronę, przyjęli strategię handlową, która zaszkodzi niektórym, i myślę, że przyjmą jasne stanowisko, zasadniczo wszystko przekształcą. Ich pomysłu nie znam, ponieważ nie mamy wewnętrznych danych. Muszą również brać pod uwagę europejskie ustawodawstwo i globalne wyzwania. Być może sposób na „lokalne” osadzenie, a następnie ponowne ukierunkowanie itp.

Dobrze sobie wyobraźcie, że użytkowników to nie obchodzi, krótkoterminowa wizja. ale jak we wszystkim, są wygrani i przegrani. adaptacja albo śmierć (ekonomiczna).

Model się zmienia, trzeba się dostosować. problem w tym, że modele zmieniają się co 3 miesiące. Dlatego trzeba próbować się projektować, odgadywać trendy, robiąc prognozy, i przewidywać i patrzeć długoterminowo, rozwijać inną działalność, inne alternatywy, podejmować wysiłki, stagnacja to regres.

Strona, która działa dobrze, to whatnot, inna wizja sprzedaży.

1 polubienie

Czy mówisz o whatnot, którego nie znałem?

Na pierwszy rzut oka, strona promuje sprzedaż „na żywo”, gdzie sprzedawca macha sprzedawanym przedmiotem przed kamerą, wygłaszając przemówienie sprzedażowe. Niezwykle czasochłonne, chyba że masz zapas podobnych przedmiotów (co absolutnie nie jest moim przypadkiem). A potem trzeba mieć umiejętności „ulicznego sprzedawcy trzymającego stoisko na rynku”…

2 polubienia

Tak, whatnot to faktycznie sprzedaż na żywo

A co do reszty, każdy może myśleć, co chce, hah, ale myślę, że grupa docelowa nie jest taka sama jak na Vinted i nie wszystkie rodzaje produktów można sprzedawać na żywo… Myślę na przykład o książkach :sweat_smile: albo nawet o zabawkach.
Sprzedaż na żywo z licytacjami też dobrze sprawdza się w przypadku kolekcji, takich jak karty Pokémon.

Tak, właśnie tak zrobię. Zgrupuję sporo przedmiotów. Będę się dobrze bawić, między sprzedażą na Leboncoin a przerabianiem, usuwając sprzedaż jednostkową z Vinted. Krótko mówiąc, zajęcie na dłuższą metę!

Oui w części zostało przejęte przez Blackstone. A przejęcia to zawsze restrukturyzacja krótko- i długoterminowa. Musi kosztować jak najmniej i przynosić jak najwięcej zysków. Zwolnienia, uproszczona strona, boty i sztuczna inteligencja do maksymalnego zarządzania itp.
Jeśli trzymamy się idei, że Leboncoin to platforma dla osób prywatnych, a USA to numer jeden w sprzedaży rzeczy używanych (u nich można sprzedawać bezpośrednio z domu, na swojej posesji, jak często widzimy to w filmach/serialach), to posiadanie kontroli nad francuską wersją rynku wtórnego może być częścią ich planu, poprzez maksymalne obciążenie profesjonalistów opłatami, aby ich zniechęcić i skłonić do opuszczenia strony, a następnie próbę ekspansji na kraje ościenne, takie jak Belgia, Hiszpania itp.
Kiedyś, rozmawiając z gościem z Leboncoin, który chciał mi sprzedać ich roczną subskrypcję, wspomniał o możliwej europejskiej ekspansji Leboncoin, zwłaszcza z Mondial Relay, które już tam ma swoje udziały. Zobaczymy, czy tak będzie w dłuższej perspektywie.

Skontaktowali się ze mną, niezbyt mój klimat. Znałem już koncepcję z Vogt. Z drugiej strony, eBAy właśnie się na to rzucił i mocno w to inwestuje.

Widzę w tym kolejną warstwę do wykorzystania, ponadto. Po przejściu przez kilka transmisji na żywo, jest tam wszystko, nie musisz się pokazywać, niektórzy to uwielbiają, jak na jarmarkach, puszczają muzykę.

Uważam, że to jest fajne, można stworzyć swój własny świat, znak rozpoznawczy, wymaga to trochę przygotowania, kiedy znasz swoje artykuły, idzie szybko, pozwala sprzedać wiele artykułów na raz, wielu używa tego jako miejsca wyprzedaży.

Wiem, że niektórzy osiągają tam bardzo wysokie obroty, niektórzy są nawet zatrudniani przez firmy do robienia tylko tego, jedna sprzedaż dziennie. Trzeba zbudować publiczność.

Dla mnie to idealnie wpisuje się w ewolucję i ducha czasów.

Jest bezpieczne, szybkie, bez wiadomości itp. inna forma sprzedaży, kumulatywna.

I wszystko może tam być sprzedane. Dokładnie zbadam tę kwestię. Potrzebny jest świat, stały zapas, regularność.

Wielu dużych sprzedawców nie odchodzi z Vinted, ale traktuje to jako działalność dodatkową, po tym jak zdobyło tam doświadczenie: niektórzy przechodzą do prawdziwych sklepów, inni na Whatnot, inni do hurtowni, inni do luksusu, inni z własną stroną internetową, inni na rynki. wszystko to przy jednoczesnym zachowaniu Vinted. Zwielokrotnienie źródeł dochodu, aby nie stracić wszystkiego w przypadku zbanowania.

Wręcz przeciwnie, uważam, że w przypadku książek jest to świetne. (Już sprzedawałem, kupowałem je na paletach).

1 polubienie

Na ebayu czy innej stronie?

Vogt tak… mieli duże problemy z komunikacją itp.

I dlaczego cię to nie interesuje? jakie są według ciebie negatywne strony?

Wręcz przeciwnie, uważam, że w przypadku książek jest to świetne. (Już sprzedawałem, kupowałem je na paletach).

Nie mam takich ilości :slight_smile: .

Ale faktycznie, jeśli jesteśmy przy « nowych książkach po obniżonej cenie », czyli tytułach wycofanych z dystrybucji, także w wyniku upadłości wydawcy, możemy mieć do zbycia palety. I wtedy whatnot jest odpowiedni.

Zgadzam się, to jest coś, co warto zbadać, prawda? Jak zdobyć masowo towary, a potem sprzedawać na whatnot (w zależności od tego, czy ktoś czuje się z tym komfortowo).

Małe przedmioty można ustawić na małym stoliku lub białej powierzchni prezentacyjnej, to wystarczy, nie trzeba się pokazywać.

najtrudniejsze jest pozyskiwanie towarów, budowanie małej społeczności i myślenie o wizerunku, jaki chcemy nadać, o tonie, tak jak w przypadku restauracji na przykład.

to dopiero początki, prawie wszystko jest jeszcze do zrobienia. Chińczycy od jakiegoś czasu prezentują swoje produkty wideo. Można sobie nawet wyobrazić (i myślę, że już tak jest), że zamiast zdjęć na platformach handlowych będą filmy prezentujące produkty. Można nawet sobie wyobrazić, że filmy do prezentacji produktów będą tworzone przez sztuczną inteligencję (tutaj prawdopodobnie potrzebna jest duża ilość tego samego artykułu). (większość reklam jest teraz tak robiona).

Zarejestrowałam się na Whatnot, ale jeszcze nie odważyłam się zacząć, jestem zbyt pochłonięta problemami z Vinted. Ponieważ robię zdjęcia w noszonych ubraniach, wyobrażałam sobie transmisje na żywo z prezentacjami w noszonych ubraniach, ale musiałaby być nas dwie… Nie jestem Arturo Brachetti!

Pomysł sprzedaży na żywo w duecie uważam za doskonały, jak w teatrze. Jestem pewien, że można coś z tego zrobić, znajdując specjalny sposób, własną tożsamość i osobowość, co jest dużą zaletą tej interaktywnej metody. Największa praca do wykonania jest właśnie tutaj. Może to być scenografia, proces (dlaczego nie przebrać się przy każdym artykule), wyrazisty świat. Oczywiście nie każdy się do tego nadaje, ale niektórzy będą się tym świetnie bawić i dzięki temu dobrze zarabiać, a tak już jest, wiem, że niektóre osoby osiągają 2000 euro dziennie (oczywiście to obroty, ale nawet samo pomnożenie przez dwa daje dobrą marżę).

W świecie, w którym coraz mniej ze sobą rozmawiamy, gdzie wszystko jest zautomatyzowane, gdzie przewijamy zimne ogłoszenia, to zadziała. To jak różnica między reklamą w magazynie a reklamą telewizyjną, jak nowoczesny telezakupy.

2 polubienia

Skontaktowali się ze mną na Instagramie.

Dlaczego mnie to nie interesuje? Mogę to podsumować jednym obrazkiem :sweat_smile:

arma-fatale-vieux

Mówiąc poważniej, na początek ważna sprawa: w pewnym momencie nie mogę wszystkiego zrobić. I to nie jest też tak, że wszystko jest różowe, mój kumpel to robi i wymaga to dużo przygotowań. I po prostu, to jest coś, czego nie czuję, że potrafię zrobić, nie mam takiej żyłki.