⚠️ Uwaga dla tych, którzy zajmują się kupnem i sprzedażą

Tak, zostało to już kilkakrotnie odnotowane.

Oczekujemy jednak na przykład jurydyzacji i konkretny przypadek nałożenia grzywny, pochodzący sprzed mniej niż 10 lat.

W każdym razie, lombardy (typu Easy Cash) są regularnie kontrolowane pod tym kątem.

https://www.courdecassation.fr/decision/659e41f85537980008847025

Debata rozstrzygnie się za kilka lat, idziemy krok po kroku: euro, faktura elektroniczna, cyfrowe euro, a następnie opodatkowanie od zera wszystkiego, co odsprzedasz, prywatnie lub nie, zadeklarowanie, że dałeś 20 euro swojemu wnukowi itp. To rozwiąże debatę dla tych na dole.

Dla największych wszystko jest już gotowe: Europa i euro zostały stworzone dla nich, ale w dobrym sensie, dzięki słynnemu swobodnemu przepływowi kapitału, domyślnie do rajów podatkowych, takich jak Luksemburg (sprawa Clearstream), Irlandia do siedziby. A dla jeszcze większych: Francja: kiedy jesteś we Francji bardzo bogaty, nie płacisz. Spółki holdingowe, spółki fasadowe, SCI. Jest ponad 3 miliony milionerów (5% populacji) i ponad 10 000 naprawdę bogatych rodzin.

1 polubienie

piękna jest przyszłość… przerażająca!!

Ale znowu, jak udowodnić, że to jest odsprzedaż kota jako taki!

Chcą kontrolować wszystko, nasze życie, każdy fakt i gest… idziemy powoli, ale pewnie :frowning:

Nie, to nieprawda.

Prawo rozróżnia:
1) czynność handlową:


https://www.legifrance.gouv.fr/codes/article_lc/LEGIARTI000044072567?

oraz
2) status przedsiębiorcy:


https://www.legifrance.gouv.fr/loda/article_lc/LEGIARTI000006219167/2026-03-31?

Wniosek: osoby, które dokonują czynności handlowych I nie czynią z tego swojego zwyczajowego zajęcia, nie są przedsiębiorcami.

Zatem TAK, można zajmować się kupnem i sprzedażą (= wykonywać czynność handlową) jako osoba prywatna (= nie będąc przedsiębiorcą, a więc nie będąc zarejestrowanym), dopóki taka praktyka nie stanie się zwyczajowa.

Jeśli chodzi o to, od ilu sprzedaży administracja skarbowa lub URSSAF zazwyczaj zaczynają przekwalifikowywać działalność, to jest to inne pytanie: odpowiedź znajduje się głównie w praktyce administracyjnej i orzecznictwie, a nie w samym tekście Kodeksu Handlowego.

Absolutnie nie. Mam nadzieję, że teraz wszyscy to zrozumieją. Osoby prywatne mogą zajmować się kupnem i sprzedażą, nie jest to zabronione przez prawo, zresztą, jak mówisz, jest to niemożliwe do kontrolowania, a nawet absurdalne: kupuję książkę za 2 euro w Emmaus, ostatecznie nie chcę jej zatrzymać, sprzedaję ją za 10 euro i będę poza prawem :rofl:

Z drugiej strony, skoro udaje mi się ją sprzedać, powtarzam, kupuję inną książkę, potem jeszcze jedną, i oto, że teraz robię to co tydzień: jeśli zysk jest znaczny, to tak, staję się handlowcem i muszę się zarejestrować.

Wszyscy zaczęliśmy kupować i sprzedawać jako osoby prywatne, okazjonalnie, nikt nigdy się nie rejestrował, zanim cokolwiek sprzedał, i robiąc to w ten sposób, nie oszukiwaliśmy prawa, które w tym przypadku jest bardzo dobrze skonstruowane.

W pewnym momencie, tak jak ja, po wielokrotnym kupowaniu i sprzedawaniu, doskonale rozumiecie, że staliście się handlowcami i że musicie teraz wybrać między rejestracją i płaceniem podatków i składek a rozwojem w sposób, który staje się nielegalny, ryzykując skazanie.

Osobiście wolę legalność, daje to mojej działalności solidniejsze podstawy.

Jeśli przyjmiemy ten tok rozumowania: to akt odsprzedaży stanowi problem. Kiedy coś posiadamy, albo to kupiliśmy, albo nam to dali, albo sami to stworzyliśmy, albo po prostu mamy to w swoim ogrodzie, na przykład: owoce.

Dlaczego coś odsprzedajemy? Aby zarobić pieniądze. Więc może nie kupiliśmy, nie dostaliśmy ani nie stworzyliśmy czegoś, aby to odsprzedać, ale i tak wcześniej czy później to sprzedajemy, bo to lepsze niż wyrzucanie, jak robiliśmy to wcześniej. Można to również oddać.

Nie wiem jak wy, ale kiedy kupuję produkt, zawsze myślę o odsprzedaży. Lepiej kupić produkt, który będzie można odsprzedać. Można by mi więc powiedzieć: kupiłeś to, aby to odsprzedać. Tak; więc nie dla zysku; chociaż… kupiłem nowy przedmiot 6 lat temu, a dziś jest wart więcej używany niż cena nowego, tak bardzo ceny poszybowały w górę.

Myślę więc, że w dłuższej perspektywie fakt odsprzedaży, niezależnie od pochodzenia twojego dobra, będzie opodatkowany. Zajmuję się prognozowaniem, ale towary, zasoby będą coraz rzadsze i bardzo drogie, a wszystko będzie można odsprzedać.

Każdy będzie miał konto, cyfrowe euro, wszystko będzie zapisywane, katalogowane. Wprowadzenie elektronicznych faktur jest tego elementem, ponieważ sama ta miara nic nie znaczy.

Potem świat może pójść w innym kierunku.

Dla informacji, to nie są wymysły, to naprawdę jest w dokumentach. Jak inne rzeczy, niektóre ujrzą światło dzienne, inne nie.

Osobiście nigdy nie myślę o odsprzedaży, kiedy cokolwiek kupuję. Raczej mam tendencję do zużywania tego, co kupię, dopóki nie straci całkowicie wartości…

Każda rzecz ma swoją wartość, choćby ze względu na swoje składniki :). Książka to papier. Stara koszulka, bawełna, drewno, złom. Wszystko.

Nawet jeśli ty nie myślisz o tym, dając lub wyrzucając, inni poddadzą to recyklingowi, co tworzy miejsca pracy itd., to jest to proces cyrkularny.

A wartość będzie tylko rosła, ponieważ cena produkcji, transportu, przetworzenia, czyli energii, będzie rosła, nie wspominając o kurczeniu się zasobów. I im dalej, tym wszystko będzie bardziej wyceniane.

Rynek wtórny jest częścią tego procesu.