5 dni ograniczenia

Nie chodzi o posiadanie wielu przewoźników, ale o niemożność wyboru i brak kontroli w przypadku problemów.

Na przykład Vinted Go. Nie mam już w mojej miejscowości punktu odbioru, więc jestem zmuszony jechać na drugi koniec miasta do miejsca, w którym nigdy nie bywam, a wiele przedmiotów, których nie mogę wysłać do ich paczkomatów. Więc za każdym razem muszę sprawdzać, czy osoba wybrała punkt odbioru, informacji, której sprzedawca nie dostaje, co jednak oszczędziłoby czas, a nawet pozwoliło anulować zamówienie. Jest to jednak wskazane w drugim wierszu moich ogłoszeń. Uważam więc za irytujące, że nie mogę wybierać przewoźników w moich ogłoszeniach, ponieważ JA wiem, które produkty sprawią problemy, Vinted nie, a jednak to oni wybierają za mnie. Inny szczegół: w przypadku przedmiotu o bardzo wysokiej wartości mogę dostosować poziom ubezpieczenia, jeśli chcę. Mówiąc o ubezpieczeniu, z MR wynosi ono 50 €, przechodząc przez stronę importu eBay, czyli więcej niż na Vinted, a do tego jest to 50 € wypłacone, a nie wartość przedmiotu.

Następnie, gdy mówię o posiadaniu kontroli, porównajmy z eBay. W przypadku problemu (który dziwnie nigdy się nie zdarza w porównaniu z Vinted), to ja się tym zajmuję. Na przykład, jeśli paczka dotrze uszkodzona, mogę zaoferować częściowy zwrot pieniędzy, jeśli osoba chce zatrzymać przedmiot. Raz miałem nawet kupującego, który już kilka razy u mnie kupował, kupuje ode mnie kompletny zestaw figurek, ale prawdopodobnie nie zauważył, że było ogłoszenie z kompletnym zestawem i z rabatem cenowym (zwłaszcza że dostawa jest darmowa, więc płacił wielokrotnie za wysyłkę). Więc mogłem go ostrzec i od razu zwrócić mu różnicę. Kupujący był raczej zadowolony z mojej reakcji.

Podsumowując, na eBay jestem WOLNY, ufają mi i pozwalają mi prowadzić mój sklep, na Vinted mam wrażenie, że jestem dzieckiem, nad którym ciągle się czuwa, a tak wcale nie lubię pracować.

1 polubienie

To jest również jedna z konsekwencji katastrofalnej polityki Vinted w tej sprawie.

Jest aspekt utrudniania życia profesjonalistom, którzy są zmuszeni bawić się w kotka i myszkę z Vinted, dochodząc do wniosków, jak ukryć, że są profesjonalistami (np. na zdjęciach).

Ale przede wszystkim, przez ich polowanie na tych, którzy sprzedają za dużo, żądając przejścia na status „Pro”. Mamy więc wielu sprzedawców, którzy są profesjonalistami tylko z konieczności. Czytam na Facebooku (grupa dla sprzedawców profesjonalnych na Vinted), że to przerażające. Nie znają żadnych obowiązków prawnych, są nawet zaskoczeni, że muszą płacić składki. Patrząc na niektóre ich „szafy”, nie ma w tym absolutnie nic profesjonalnego, z mieszanymi stronami, gdzie znajdziemy 3 zabawki z wyprzedaży, 10 ubrań kupionych w Noz itp. … wśród rzeczy osobistych. Czasem nawet z zabronionymi wzmiankami w ogłoszeniach, typu „nie odpowiadam za szkody spowodowane przez przewoźnika” (owszem, odpowiadasz aż do dostarczenia).

Chociaż status „Pro” powinien być gwarancją jakości, która uspokaja kupujących, na Vinted jest wręcz przeciwnie.

1 polubienie

Nie powiedział(a)bym tego lepiej!! Twoje 2 posty dobrze podsumowują to, co myślę!!

1 polubienie

A do tego dodałabym, że Vinted balansuje na granicy niektórych przepisów prawnych.

Wiemy już, że nałożono na nich karę od CNIL za stosowanie „shadow ban”. Nawet w kwestii tego, czego wymaga się od profesjonalistów, działają na granicy: opłata ekologiczna za opakowania pobierana z karty, blokada środków na 14 dni z powodu prawa do odstąpienia od umowy, mimo że żaden przepis tego nie nakazuje (a inni tego nie robią), zamknięcie transakcji po 14 dniach, co uniemożliwia kupującemu skorzystanie z praw gwarancyjnych i pozostawia go zdany na dobrą wolę sprzedającego, brak żądania kodów EAN w ogłoszeniach itp…

Cóż, niektóre rzeczy mi odpowiadają, ale pokazuje to, że działają na własnych zasadach, które wcale nie są uporządkowane.

1 polubienie

Więc OK, Vinted jest do bani, ale jak to się stało, że udało im się zostać liderem? Jak to możliwe, że zbanowani sprzedawcy podejmują niesamowite kroki, aby mieć nadzieję na powrót na platformę?

Krążysz w kółko, a ja już odpowiedziałem na te pytania :wink:

Po pierwsze, nie są liderem na rynku maksymalnym, ale liderem w swojej kategorii i to zależy od kraju, od kategorii, co jest istotną różnicą. Vinted to 1,1 miliarda obrotu, eBay 11,4 miliarda na rok 2025, LBC generuje 500 milionów tylko we Francji. I nawet nie mówię o marketplace’ach.

Już ci tłumaczyłem, koncepcja, która się przyjęła i pojawiła w odpowiednim momencie wraz z eksplozją smartfonów. Ale praktykuję od 20 lat i jest jedna niezmienna prawda: nic nie jest wieczne.

„Halucynujące podejście”? Nie widzę nic „halucynującego” w kwestionowaniu decyzji, która wydaje się niesprawiedliwa. I rzeczywiście, dla tych, którzy sprzedają ubrania, Vinted jest koniecznością. Jaki jest twój tok rozumowania? Skoro dobrze sprzedaje się na Vinted, to milczymy, nawet jeśli robią rzeczy nielegalne lub bardzo dwuznaczne? Przepraszam, ale tak nie myślę, wolę, żeby rzeczy się poprawiały, zamiast mówić „cóż, tak już jest”.

I nie mówię, że wszystko jest do niczego, ale że są dysfunkcje, wskazałem ich mocne strony. Poza tym, czy widzisz, żeby ludzie narzekali na te same rzeczy na innych platformach? W tak masowej skali (w tej chwili tylko tego pełno na grupach FB)? To może być jakiś powód.

Z drugiej strony, jeśli uwielbiasz Amazon, zwłaszcza zignoruj moją wiadomość w dniu, kiedy o nim wspomnę, bo możesz się nie pozbierać :rofl: oni są psychopatami i mimo to generują 485 miliardów obrotu na swoim marketplace.

3 polubienia

Tak, zgadza się, Vinted jest liderem w pewnej kategorii, ale eBay radzi sobie lepiej pod względem obrotów. Prawdą jest, że jeśli chodzi o sprzedaż ubrań, Vinted jest nieunikniony, ale Vinted jest pełen zakłóceń i naprawdę ograniczających zasad. Wiele rzeczy mi przeszkadza, mimo że jestem tam od kilku lat i odmawiam pracy z poczuciem niepokoju. Na eBay nie czuję żadnej presji i nie ma tam żadnych komplikacji. Jeśli mam problem podczas zakupu, to ja zarządzam wszystkim od A do Z.

Mój problem polega na tym, że na początku wszystko przebiegało bardzo dobrze, dopiero od kilku miesięcy mam poważne problemy. Vinted był podstawą mojej działalności. Ale naprawdę staram się przenieść na coś innego. Chciałbym nawet powiedzieć, że to trochę szkoda dla Vinted, ponieważ teraz traktuję eBay jako priorytetową platformę, nawet jeśli w rzeczywistości obroty są jeszcze większe na Vinted. Ale teraz najpierw umieszczam moje ogłoszenia na eBay, a trochę później na Vinted, jeśli coś się szybko nie sprzeda. A w przypadku rzeczy, które mam w ilościach i które dobrze schodzą na eBay, to teraz ustalam tę samą cenę na Vinted (dlaczego miałbym sprzedawać taniej, skoro mogę dobrze sprzedać na eBay?). Okazuje się nawet, że mam ogłoszenia, które w rzeczywistości dla kupującego są bardziej interesujące przez eBay.

Jestem w tej samej sytuacji co ty. Vinted było dla mnie bardzo pomocne na początku mojej działalności, ponieważ byłam już na eBay od 2008 roku, ale oni byli w dołku. Ale tak jak ty, teraz wolę uważać moją stronę i eBay za priorytetowe. Co więcej, od około roku niektóre klientki wolą działać poza Vinted i mi to proponują. Miałam taki przypadek wczoraj, a zamówienia są czasem wyższe niż byłyby na Vinted, ponieważ Vinted dodaje swoje opłaty za tak zwaną ochronę kupującego, która nic nie daje!!

I tak. Twój biznes ewoluował i w zależności od tego, jedna lub druga platforma lepiej ci odpowiada, a niektóre są mniej lub bardziej odpowiednie w zależności od charakteru tego, co sprzedajemy.

To logiczne, że Vinted mniej Ci odpowiada. Podstawą Vinted jest sprzedaż od osoby prywatnej do osoby prywatnej. Poszerzyli ofertę o profesjonalistów w drugim etapie, ale celują w profesjonalistów w duchu komisu, a nie profesjonalistów takich jak ci, którzy są na Amazon. Wymiar „amatorski” musi pozostać dominujący, w przeciwnym razie klienci uciekną. Profesjonalizujesz się, zakładasz własną stronę, tak jak Kashmir, i wtedy oddalasz się od Vinted, co jest logiczne.

I Vinted ma interes w kontrolowaniu tego wszystkiego, w przeciwnym razie zbankrutuje. Nie mogą pozwolić sobie na zalanie przez „prawdziwych” profesjonalistów.

Tam, gdzie są jeszcze gorsi, to proponują płatną subskrypcję za profesjonalny sklep z gwarancją stabilnej i bezpiecznej usługi, jak na eBayu – zapłaciłbym od razu.

1 polubienie

Tam, gdzie są słabi, to jeszcze, że zaproponowaliby opłacenie abonamentu za profesjonalny sklep z gwarancją stabilnej i bezpiecznej usługi, jak na eBayu, zapłaciłbym od razu.

Tak samo jak ty!!

Tak, tak… jak wszystkie platformy na początku :wink:

EBay na początku było sprzedażą aukcyjną używanych produktów między osobami prywatnymi. To, co utrzymuje LBC, to agencje nieruchomości i sprzedawcy samochodów, podczas gdy u podstaw jest to strona do nawiązywania kontaktów między osobami prywatnymi w pobliżu. Platformy również ewoluują.

Można by nawet pójść dalej, podstawą Vinted była sprzedaż odzieży, a nie zabawek, gier wideo, sprzętu AGD, przedmiotów dekoracyjnych itp.

Absolutnie w to nie wierzę (dowodem jest eBay, który potrafił połączyć oba i był w tym najlepszy, podobnie Rakuten, gdzie oba współistniały bardzo dobrze). Wystarczy dodać zakładki „Osoby prywatne/Profesjonaliści”, aby klienci mogli wybierać.

Należy również zauważyć, że Vinted otrzymało również znaczną pomoc od tych historycznych platform, które podjęły katastrofalne decyzje, które odstraszyły ich klientów. Ale warto zauważyć, że eBay ponownie dynamicznie rośnie w ostatnim czasie po ponownym skupieniu się na swojej działalności i kilku zmianach.

Poza tym Vinted będzie miało szklany sufit, co zresztą już dotyczy używanych ubrań. To przydarzyło się wszystkim platformom.

1 polubienie

eBay, przejście do sklepu dwa miesiące temu, obroty natychmiast pomnożone przez 2

Vinted robi to samo, rzucam im 40 lub 50 ziko za subskrypcję tego samego dnia, kiedy to oferują.

Swoje sklep prowadzę od 2015 roku. Kiedy go przejmowałem, absolutnie nie sądziłem, że będę z niego żył przez 5 lat, a jednak tak właśnie było. Trochę odpuściłem, gdy wystartował Vinted, żeby na poważnie wrócić do tego półtora roku temu.

1 polubienie

Na razie odłożyłem tę opcję na bok, mam już bardzo dużych graczy w swojej dziedzinie i ciężko będzie z nimi walczyć. Mam nawet hurtowników, którzy równolegle prowadzą własne sklepy dla klientów indywidualnych (swoją drogą, dość słabo).

Strona internetowa to nie jest zły pomysł, ale trzeba się sporo napracować, żeby ją wypozycjonować i przebić się przez konkurencję. Moja ma 4 lata, ale zaczęła być widoczna dopiero 1,5-2 lata temu. To spory plus.

Dzień dobry

Nie jest tak fajnie na eBay — jestem tam od 20 lat i ciągle się to pogarsza. Problemem jest brak widoczności. Ostatnio wystawiłem aukcje, które przez 5 dni miały tylko jedną lub dwie wizyty i ostatecznie sprzedały się na Vinted z wieloma polubieniami.

Trzeba samemu edytować i opłacić etykietę wysyłkową, ponieważ ich zintegrowany system to katastrofa, więc trzeba wejść na stronę M Relay i połączyć konto z eBay.

Jedyną zaletą, jeśli uda Ci się sprzedać, jest brak możliwości negocjacji, chyba że sam tego chcesz, więc możesz sprzedawać drożej.

Cześć @mlamiche
Obecność na Ebay rzeczywiście spadła w porównaniu do przeszłości, ale wydaje się, że rośnie (przynajmniej starają się)
Amazon i wszystkie platformy, które się pojawiły, zaszkodziły im, ale to się poprawia…
Poza tym są stali klienci Ebay (nie wspominając o klientach międzynarodowych).

Jeśli chodzi o aukcje, zrezygnowałem z nich lata temu, nie ma to absolutnie żadnego sensu, gdy sprzedajesz nowe produkty.
To już nie jest strona, która pozwalała osobom prywatnym sprzedawać używane przedmioty na aukcjach.

Są sprzedawcy, którzy nie lubią Ebay, rozumiem, ale kiedy używałeś go przez lata (nawet dziesięciolecia), zdajesz sobie sprawę, że pomimo spadku ruchu, nadal są tam „prawdziwi kupujący“.
Nie ma porównania z idiotami (zachowuję uprzejmość) z Vinted.
Niewiele ofert wysłano, a kiedy już są, są rozsądne.
Poza tym ceny i prowizje nie są takie same. Trzeba się dostosować i ustawić wyższą cenę niż gdzie indziej, aby zrekompensować koszty.

Cóż, osobiście lubię Ebay! (a na dodatek nie banują łatwo, chyba że jesteś naprawdę kiepski)

1 polubienie